Na koniec

Nocą moje miasto
robi się tak małe i ciche że
całe je mieszczę w dłoni
a oddech ma wtedy gęsty i ciepły
Ostrożnie aby go nie zbudzić
otwieram dłoń i przyglądam się uważnie
jego niezwykłej urodzie
Widzę w nim dwie
pnące się ku niebu kościelne wieże
otoczone śpiącym cmentarzem który
zakwitł dla wszystkich zmarłych
tysiącem gorących zniczy
Widzę w nim ludzi którzy
jak żółwie nocą jasną
mozolnie poruszają się
po złotej plaży usypanej
z betonowych grobowców
Widzę też jak w jego ostatni fragment
para młodych ludzi pośpiesznie ucieka
umęczona gwarem bloków i hałasem ulic
by spokojnie zatopić się w spektaklu
którego główne role grają zachód i słońce
w tle tuzin jaskółek tańczy na parkiecie
błękitu
a wszystkiemu przygrywa sugestywnie
i wesoło zielony świerszcz
Moje miasto ma jeszcze wiele innych
niezwykłych zakamarków
więc z powrotem zagłębiam
spojrzenie w jego bogate treści
Widzę w nim Ciebie jak wtulona
pomiędzy cztery strony
swojego bardzo szczelnie
prywatnego pokoju
umierasz z samotności
Widzę również mężczyznę
który płacze z tego samego
powodu po drugiej stronie
Twojej głęboko osobistej ściany
I widzę tam też siebie jak
w niezwykłej zadumie trzymam w dłoni
moje małe miasto
Pan z Cynamonu

Dodaj komentarz